„Nie jesteśmy skazani na gniew. Możemy błogosławić” – te słowa stały się najważniejszym przesłaniem wrześniowego nabożeństwa fatimskiego w naszym sanktuarium.
W niedzielę 13 września o godz. 20.00 zgromadziliśmy się na wspólnej modlitwie przed Matką Bożą Fatimską. Centralnym punktem wieczoru była Eucharystia, której przewodniczył ks. Miłosz Hołda. On również wygłosił homilię poświęconą gniewowi, przebaczeniu i błogosławieństwu.
Liturgię przygotowali mieszkańcy Wincentowa i Wincentowa-Zrębów. Podjęli oni także posługę niesienia figury Matki Bożej podczas procesji fatimskiej. Tego wieczoru szczególną modlitwą objęliśmy mieszkańców obu miejscowości. W czasie Eucharystii dziękowaliśmy również za dar życia, rodzinę i małżeństwo oraz powierzaliśmy Bogu osoby chore i przeżywające trudne doświadczenia. Indywidualne prośby połączyły się w jedną modlitwę całej wspólnoty.
Gniew, który może zawładnąć sercem
Punktem wyjścia do homilii były słowa z Mądrości Syracha o złości i gniewie, których kurczowo trzyma się człowiek grzeszny. Ks. Miłosz Hołda zwrócił uwagę, że gniew nie zawsze jest jedynie chwilowym zdenerwowaniem. Może wejść znacznie głębiej i stopniowo stać się sposobem patrzenia na ludzi, wydarzenia, a nawet na całe życie.
Kaznodzieja przywołał Ewagriusza z Pontu, żyjącego w IV wieku chrześcijańskiego mnicha i nauczyciela życia duchowego. Ewagriusz mówił o ośmiu złych myślach, które mogą opanować ludzkie serce. Jedną z nich jest właśnie gniew.
Niebezpieczeństwo zaczyna się wtedy, gdy człowiek zaczyna wszystko oceniać przez pryzmat doznanej krzywdy. Powraca do dawnych pretensji, pielęgnuje żal i szuka sposobności, aby odpłacić drugiemu „pięknym za nadobne”. Wtedy gniew nie jest już pojedynczym wybuchem. Zagnieżdża się w sercu i wpływa na słowa, decyzje oraz codzienne relacje.
Nasze czyny nie biorą się znikąd. Wyrastają z myśli, które nosimy w głębi serca. Jeżeli pozwolimy, aby przez długi czas żyły tam urazy, pragnienie odwetu i niechęć, wcześniej czy później pojawią się ich owoce. Człowiek przestaje spokojnie oceniać sytuację, traci właściwą perspektywę i może stać się niebezpieczny zarówno dla innych, jak i dla samego siebie.
Ewagriusz nazywał gniew „winem demonów”. To mocne określenie pokazuje, jak bardzo gniew potrafi odebrać człowiekowi rozsądek. Pod jego wpływem wypowiadamy słowa, których później żałujemy, podejmujemy nierozważne decyzje i ranimy ludzi, którzy są najbliżej nas.
Pierwsze lekarstwo: przebaczenie
Homilia nie zatrzymała się jednak na opisie zagrożenia. Słowo Boże wskazało dwa konkretne lekarstwa. Pierwszym z nich jest przebaczenie.
W Ewangelii św. Piotr pytał Jezusa, ile razy powinien przebaczyć swojemu bratu. Odpowiedź Chrystusa oznacza, że przebaczenia nie można zamknąć w ustalonej liczbie ani postawić mu wygodnej granicy. Chrześcijanin jest wezwany, aby podejmować je ciągle na nowo.
Nie oznacza to, że przebaczenie jest łatwe. Nie polega także na udawaniu, że nic się nie wydarzyło. Wina pozostaje winą, a wyrządzone zło może zostawić głęboką ranę. Przebaczyć nie znaczy nazwać zło dobrem ani zaprzeczyć własnemu cierpieniu.
Ewangeliczna przypowieść opowiadała o słudze, któremu darowano ogromny dług. Kiedy jednak spotkał człowieka winnego mu znacznie mniej, nie potrafił okazać tej samej łaski. W jego sercu zwyciężyły surowość i żądanie zapłaty.
W każdym człowieku może rozegrać się podobna walka: przebaczyć czy pozostać przy swoim żalu? Właśnie wtedy trzeba przypomnieć sobie, jak wiele sami otrzymaliśmy od Boga. Każdy z nas żyje dzięki Jego cierpliwości i miłosierdziu. Świadomość własnego długu wobec Boga pomaga inaczej spojrzeć na tych, którzy są coś winni nam.
Przebaczenie wymaga nieraz czasu i wielu powracających decyzji. Nie zawsze od razu przynosi ulgę. Może jednak zatrzymać gniew, zanim ten przejmie władzę nad sercem i zacznie niszczyć kolejne relacje.
Drugie lekarstwo: błogosławieństwo
Drugim lekarstwem wskazanym w homilii było błogosławieństwo. W psalmie śpiewaliśmy: „Błogosław, duszo moja, Pana, i wszystko, co jest we mnie, święte imię Jego. Nie zapominaj o wszystkich Jego dobrodziejstwach”.
Człowiek staje przed wyborem: może wejść w gniew albo błogosła
wić. Może odpowiadać złym słowem albo świadomie szukać dobra. Nie jesteśmy skazani na przekleństwo, ciągłe narzekanie i dokładanie kolejnej porcji złości do świata, w którym i tak jest jej bardzo dużo.
Możemy błogosławić, ponieważ sami jesteśmy błogosławieni przez Boga. Możemy wypowiadać dobre słowa, podtrzymywać tych, którzy słabną, oraz modlić się za ludzi, których postępowania nie rozumiemy. Błogosławieństwo nie jest oznaką naiwności. Jest świadomą decyzją, aby nie pozwolić, by zło dyktowało nam sposób postępowania.
Dzisiaj szczególnie potrzeba dobrego słowa. W rodzinach, sąsiedztwie, miejscu pracy, szkole i internecie łatwo natrafić na oskarżenia, pogardę i gwałtowne sądy. Jedno nieprzemyślane zdanie potrafi długo boleć. Podobnie jedno szczere słowo dobra może pomóc człowiekowi podnieść się i odzyskać nadzieję.
Budować kulturę przebaczenia
Fatimskie wezwanie Maryi ks. Miłosz Hołda odczytał jako zaproszenie do zmieniania świata, poczynając od codziennych relacji. Nawrócenie nie dokonuje się jedynie podczas wielkich wydarzeń. Rozpoczyna się w domu, w rozmowie z najbliższymi, w sposobie reagowania na cudzy błąd i w decyzji, by nie odpowiadać krzywdą na krzywdę.
Chrześcijanie są wezwani do budowania „kultury błogosławieństwa i kultury przebaczenia”. Nie chodzi o piękne hasła, lecz o bardzo konkretne postępowanie: opanowanie ostrego słowa, rezygnację z odwetu, uczciwe wyjaśnienie sporu, modlitwę za drugiego człowieka i gotowość do rozpoczęcia rozmowy.
Święty Paweł przypomniał tego dnia, że nikt z nas nie żyje dla siebie i nikt nie umiera dla siebie. Każde życie pozostawia po sobie owoce. Można pozostawić pamięć złości, podziałów i przekleństwa. Można też pozostawić dobro, pojednanie i słowa, dzięki którym inni otrzymali siłę.
Bardzo wiele zależy więc od naszych codziennych wyborów. Możemy dokładać się do obecnego w świecie gniewu albo próbować go zatrzymywać. Możemy odpowiadać oskarżeniem albo błogosławieństwem. Możemy pielęgnować urazę albo rozpocząć trudną drogę przebaczenia.
Procesja z figurą Matki Bożej Fatimskiej przypomniała nam, że Maryja prowadzi człowieka do Chrystusa i do życia zgodnego z Ewangelią. Jej wezwanie do nawrócenia dotyczy również naszych słów, ocen i stosunku do ludzi, którzy nas zawiedli. Świat zaczyna zmieniać się na lepsze wtedy, gdy choć jeden człowiek rezygnuje z odwetu i wybiera miłosierdzie.
Na zakończenie Eucharystii złożono życzenia osobom obchodzącym urodziny oraz małżonkom przeżywającym rocznice zawarcia sakramentu małżeństwa. Jubilaci otrzymali także przygotowane dla nich pamiątkowe dyplomy.
Serdecznie dziękujemy ks. Miłoszowi Hołdzie za przewodniczenie Eucharystii i wygłoszone słowo Boże. Dziękujemy mieszkańcom Wincentowa i Wincentowa-Zrębów za przygotowanie liturgii oraz niesienie figury Matki Bożej. Dziękujemy również wszystkim, którzy uczestniczyli w modlitwie.
Kolejne nabożeństwo fatimskie odbędzie się 13 października o godz. 18.00. Szczególną modlitwą obejmiemy wówczas mieszkańców Julianowa i Podzamcza oraz wszystkich pielgrzymów. Przedstawicieli tych miejscowości i pielgrzymów prosimy również o podjęcie posługi niesienia figury Matki Bożej podczas procesji.